Kędziora: Poprzednie finały siedzą nadal w głowie

Kędziora: Poprzednie finały siedzą nadal w głowie

24.04.2017; 17:34
Dodał: klaudiakazmierczak | Źródło: własne | Foto: LN/KK, RG

 

Tomasz Kędziora mimo młodego wieku zdobył już mistrzostwo Polski, dwa Superpucharu. Do kompletu brakuje mu jedynie Pucharu Polski. Najbliższa okazja już 2 maja na PGE Narodowym, gdzie Kolejorz będzie walczył z Arką Gdynia o krajowego trofeum. 

Klaudia Kaźmierczak, Michał Perzanowski (Lechita.net): W ostatni finale graliście z Legią. To spotkanie z cyklu tych, przed którymi kibice sami się napędzają. W tym roku na waszej drodze stanęła Arka Gdynia. Te emocje związane z największym rywalem są lepszym napędem niż spokojniejsza atmosfera?

Tomasz Kędziora (obrońca): Mecz przyjaźni jest tylko na trybunach, na boisku nie ma mowy w ogóle, żebyśmy odstawiali nogę. Pojedziemy do Warszawy po zwycięstwo i nie obchodzi nas, czy gra w nim Legia, czy Arka. Interesuję się strefą kibicowską w Polsce. Wiem, z kim Lech ma zgodę itp., ale pokażemy w tym spotkaniu, że piłkarze muszą wygrywać i nie mają prawa patrzeć, kto stoi naprzeciw nich. Zadowolimy naszych kibiców, jeśli wrócimy do Poznania z trofeum, innego scenariusza nie przewidujemy.

 

Sama atmosfera dookoła meczu jest też jednak inna. 

Co do otoczki, to na pewno mecz z Legią byłby bardziej emocjonujący, ale to nie znaczy, że będziemy odpuszczać. Wiemy, co znaczą takie spotkania dla kibiców. Cała Wielkopolska oczekuje od nas nie tylko zdobycia pucharu, ale także mistrzostwa, a żeby to osiągnąć, musimy pokonać także Legię w lidze. To postaramy się zrobić i udowodnić, że Lech to wielka drużyna.

A właśnie przez to, że w finale nie będziecie grać z Legią, ten finał może mieć mniejszy prestiż niż poprzednie dwa?

Puchar jest ten sam, medale są te same. Mnie nie obchodzi, że Legia odpadła wcześniej, a nawet jeśli nie weszła z nami do tego finału, to znaczy, że była słabsza. W finale znajdują się te zespoły, które na to zasłużyły. Dla mnie to jest już trzeci finał i będzie on taki sam, jak poprzednie dwa. Mam nadzieję, że wynik będzie dla nas korzystny.

A nie wolelibyście rewanżu? W końcu to byłaby dobra okazja, by w końcu się odegrać Legii za poprzednie dwa trofea?

To nie jest tak, że chcielibyśmy się odegrać. Nie mamy wcale takiego kompleksu. Nie wyszło nam ostatnio, trudno. Teraz przed nami niepowtarzalna szansa, by zdobyć ten Puchar i dopisać kolejną kartę do naszej historii. Nie myślimy o naszym przeciwniku w kategorii tych słabych.

Arka ograła na swojej drodze Drutex-Bytovię i Wigry Suwałki. Wy natomiast Wisłę i Pogoń. To nie jest tak, że ta drużyna znalazła się w tym finale z taryfą ulgową?

Patrząc w perspektywie całych rozgrywek, to nie jest tak, że w naszej drabince były same drużyny z Ekstraklasy, a po drugiej stronie biły się ze sobą wyłącznie ekipy z niższych lig. Tam była Legia, tam był Śląsk, ale odpadli z I-ligowcami, więc nie zasłużyli, żeby zagrać w tym finale. Arka pokonała na swojej drodze równie mocnych rywali, bo grali oni z większym zaangażowaniem niż ci teoretycznie lepsi. To pokazuje, że zasłużyli na ten finał tak samo, jak my.

Wy też dość bezboleśnie przeszliście tę drogę?

Nie do końca, bo graliśmy dwumecze z Wisłą i Pogonią. Nie były to łatwe spotkania, bo gdyby Wiślacy w rewanżu nie dostali czerwonej kartki, to nie wiadomo, jak by się to wszystko potoczyło. To nie była łatwa przeprawa, ale postawiliśmy sobie za cel wygrać za wszelką cenę i to się udało.

Wiele osób w zasadzie już was widzi ze złotymi medalami na szyi. Czy nie ciąży na was ta presja faworyta?

Powiem szczerze, że nie interesuje mnie, kogo media uznają z faworytów w tym spotkaniu. To jest finał, tu nie ma Dawida i Goliata. Kto zagra lepiej, ten zgranie trofeum, a wyniki w lidze w zupełności się nie liczą w kontekście tych rozgrywek. Ja jadę do Warszawy w roli pretendenta do tytułu i inna kolej rzeczy nawet nie przychodzi mi do głowy. Czy ciąży na mnie presja? To jasne, że w każdym meczu ciąży na mnie presja, ale jest ona niezbędna, bo gdybym nie chciał grać o najwyższe cele, nie byłbym zawodnikiem Lecha Poznań.

Jesteś w zasadzie od początku sezonu ostoją w defensywie Lecha i w zasadzie nie masz żadnej konkurencji. To jest dla ciebie mobilizujące, czy przydałby ci się zawodnik, z którym w walce o pierwszy skład mógłbyś udowodnić, że w pełni zasługujesz na to?

To nie jest tak, że jestem jedynym prawym obrońcą w klubie. Jest Marcin Wasielewski, który już grał jedno spotkanie na tej pozycji i on jest moim konkurentem o pierwszą jedenastkę. Zarówno ja, jak i trener go nie skreślamy. Nie uznajemy go za nieobecnego w drużynie. On wciąż walczy o skład i rywalizuje ze mną jak równy z równym. Jeśli będę miał wahania formy, to wiadomo, że Marcin mnie zastąpi, bo już pokazał, że jest wartościowym piłkarzem dla tej jedenastki, która wybiega na murawę od pierwszej minuty.

Jesteś jednym z zawodników, którzy po raz trzeci z rzędu zagrają o Puchar Polski. Jakie macie wnioski po dwóch poprzednich latach, w których ciągle wam czegoś brakowało?

Zdarzały nam się błędy w defensywie, przez które traciliśmy bramki. Teraz idzie nam świetnie w obronie, w niemal każdym meczu zachowujemy czyste konta, więc to będzie dodatkowy impuls, by wygrać z Arką. Nasza drużyna ma teraz taki potencjał, że z przodu na pewno coś wpadnie, dlatego skupimy się bardzo na defensywie, żeby zminimalizować ryzyko związane z indywidualnymi błędami, czy to w kryciu, czy braku koncentracji itp.

Puchar Polski to jedyne trofeum, którego ty nie masz. To dla ciebie będzie ostatnia szansa, by go wywalczyć? Zastanawiałeś się nad postawieniem kroku naprzód w karierze?

Transferem do innej drużyny nie interesuje się zbytnio. W tym sezonie mamy szansę wygrać ten puchar, a za rok również wejdziemy do finału i postaramy się go zdobyć drugi raz z rzędu. To prawda, że nie mam jeszcze tego trofeum i mogę czuć przez to brak spełnienia. Poprzednie finały siedzą nadal w głowie, nie mogę się ich pozbyć. Przyszedł jednak moment, w którym trzeba porzucić wszystkie negatywne myśli i nastawić się, że majowy wieczór będę świętował zdobycie Pucharu Polski.

Reforma ekstraklasy sprawia, że nie gracie jednego finału, bo tak naprawdę przed wami jeszcze 7 „finałów” w lidze. To pozwala wam zdobyć zarówno Puchar Polski jak i mistrzostwo. To jest plan na maj i czerwiec, czy raczej „zobaczymy, jak to się ułoży”?

Jeśli nie miałbym ambicji, żeby wygrać ligę, to nie grałbym dla Lecha Poznań. Wiem, co znaczy grać dla Kolejorza. Tutaj zawsze gra się o pełną pulę i jeśli w założeniu mamy wygrać następne osiem spotkań, żeby zdobyć podwójną koronę, to taki jest plan. Nie przyjmujemy kompromisów, wszystko zależy od nas i tylko wygrywając wszystko, będziemy w pełni usatysfakcjonowani. Ta reforma sprawia, że tabela jest spłaszczona, to są różnice jednego, czy dwóch punktów, więc to kwestia jednego spotkania. Tak jak mówiłeś, wygramy osiem „finałów” i jesteśmy mistrzami Polski.

Wiosną mieliście takie okresy, w których wygrywaliście wszystko, ale zdarzyła wam się lekka zadyszka. Nie ma obawy, że teraz, w kluczowym momencie sezonu to was złapie?

To była faza przestoju, która potrzebna jest każdej drużynie. W żadnym sporcie nie można być świetnie dysponowany we wszystkich występach. Mieliśmy słabszych kilka spotkań, ale dogłębnie to analizowaliśmy i znów wchodzimy na drogę zwycięstw. Z drugiej strony nawet nie możemy sobie na coś takiego pozwolić, bo nie mamy za dużo czasu. Na odpoczynek będzie czas na koniec sezonu, a jak wypadniemy w tej końcówce? Przekonamy się niebawem.



 

Komentarze: (0):

Współpraca

Wielkopolski Futbol Pocztowe Krwinki Piłkarska Prawda Statystyki Piłkarskie Pomagaj Online
HOME | LIGA TYPERÓW | STAT4U
Wszelkie prawa zastrzeżone. © Lechita.Net & LTA Group 2007-2017 | IonicCMS